Klimat

Published on January 31st, 2018 | by Jacek Fior

0

Czy węgiel to kwestia patriotyczna?

January 31st, 2018 by  

Węgiel to sprawa narodowa –  w tym jednym zgadzam się z Ministrem Tchórzewskim. Inaczej jednak pojmujemy czym jest sprawa narodowa.


Trzy osoby stały się przyczynkiem do napisania o węglu:

Assaad Razzouk – pochodzący z Libanu brytyjski inwestor z sektora cleantech napisał o Polsce na Twitterze.  Assaad zacytował polski rząd, według którego spalanie węgla jest patriotyczne (“Burning coal is ‘patriotic’, says the Polish government). Niestety taki przekaz idzie w świat i ja się tym martwię.

Michael Liebreich – jego nie trzeba przedstawiać, robiłem to niejednokrotnie. Michael, ponownie na Twitterze, zalinkował raport o tym jak Wielka Brytania poradziła sobie z węglem i jak planuje całkowite odejście od węgla w najbliższych latach. Biorąc pod uwagę, że to właśnie WB zapoczątkowała rewolucję przemysłową opartą na węglu i opierała na nim swoją potęgę, przemiana staje się tym bardziej spektakularna.

Marcin Mizgalski – jeden z najaktywniejszych recenzorów rozwoju elektromoboilności i zmian w energetyce, który słynie z dosadnych, bardzo dosadnych, komentarzy:-) Marcin, gdzieżby indziej jak nie na Twitterze, udostępnił publikację programu rządowego dla górnictwa kamiennego i opatrzył ją ciepłym komentarzem, który po angielsku sprowadza się do trzech liter WTF i nie bardzo nadaje się do cytowania.

Wszystko to razem po raz kolejny każe się zastanowić, czy na zawsze pozostaniemy więźniami węgla z wszystkimi tego następstwami? Ja węgla nie lubię, nigdy nie lubiłem. Może to z mojej strony niepatriotyczne? A jednak mało patriotyczne wydaje mi się również świadome, długotrwałe i systematyczne zatruwanie Polaków emisjami ze spalania węgla. Mocno niepatriotycznie postrzegam wyciąganie miliardów złotych z naszych kieszeni na dopłacanie do węgla (którym, przypominam, świadomie, długotrwale i systematycznie zatruwa się Polaków), a już zupełnie niepatriotyczne jest planowanie dalszego budowania “bezpieczeństwa energetycznego” Polski na węglu do roku 2040 i pewnie jeszcze dalej.

Spojrzałem więc na plan dla węgla kamiennego i przeczytałem, że zakłada on “przeprowadzenie radykalnej naprawy sytuacji górnictwa węgla kamiennego, przy aktywnym współudziale państwa” – czytaj: będziemy dopłacać więcej i wdrażać kolejne programy, które będą działaniami pozorowanymi. To nie jest kwestia braku wiary w możliwość restrukturyzacji, to raczej chłodna ocena dotychczasowych zmian i pozycji polskiego wydobycia węgla na świecie. O ile volumen wydobycia może robić wrażenie (jeśli porównamy się wyłącznie do innych krajów europejskich), to wydajność wydobycia i jego koszt stawiają nas daleko w tyle konkurencji. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele. Najoczywistszym jest głębokość wydobycia (często powyżej kilometra, średnio 700m – dane z 2015r.), ale do tego dochodzi niedofinansowany park maszynowy, słaba organizacja pracy, przerost administracji, długo można by wymieniać. To również oznacza, że wydobycie będzie spadało, a niedobory węgla dla gospodarki opartej na tym czarnym, brudnym surowcu będziemy uzupełniali importem. I tak kończy się patriotyzm i zaczyna gorzka rzeczywistość – patrząc jak na świecie poszczególne kraje wprowadzają plany odejścia od węgla, podobnie jak kiedyś w przypadku starych Dieslów, będziemy rynkiem dla niechcianego surowca.

Plany odejścia od energetyki węglowej – od “zielonych” bez węgla do “czerwonych” bez planu wycofania węgla. (żródło: BNEF)

Druga rzecz, która natychmiast uderza w planie dla górnictwa to szacunki dopłat z budżetu państwa. Na lata 2016-2018 zaplanowano 7,2 mld zł (z czego sporą część stanowią koszty związane z roszczeniami pracowniczymi), co jest o tyle uderzające, że inne badania wskazują na dużo wyższe dopłaty do górnictwa, znacznie przewyższające oficjalne dane. Opracowanie WiseEurope, “Ukryty Rachunek Za Węgiel“, wskazuje, że w latach 1990-2016 Polacy (to ważne, aby tak formułować to zdanie, to nie dopłaca rząd, budżet czy minister, tylko MY) dopłacili do górnictwa 230 mld zł. To średnio 8,5 mld zł rocznie, a jeśli polityka rządowa nie ulegnie zmianie, to wartość ta w najbliższych latach wzrośnie. Trzeba zauważyć, że te szacunki nie obejmują tzw. kosztów zewnętrznych, w tym przede wszystkim kosztów pogarszającego się stanu zdrowia POLAKÓW, degradacji środowiska itp. Zakładam, że sceptycy, którzy uważają OZE za fanaberię i mocno wierzą w spisek świata przeciwko polskiemu węglowi, znajdą wśród twórców opracowania siostrę szwagra pierwszej żony osoby związanej z OZE lub, co gorsza, z jakąś partią polityczną, co automatycznie zachwieje wiarygodnością opracowania. Tym osobom proponuję pomniejszyć wszystkie wartości opracowania o połowę. To nadal ogrom kasy, który pakujemy w długoterminowy wyrok śmierci dla tysięcy POLAKÓW i nieodwracalne straty dla gospodarki.

Niezmiennie polecam przeczytanie książki Marcina Popkiewicza “Rewolucja Energetycza. Ale po co?”. Marcin odrobił za nas wszystkich zadanie domowe i zebrał dane i prognozy na najbliższe lata. Rozdział o węglu jest głęboko niepokojący i każe ostro recenzować działania poszczególnych rządów – sprawa węgla jest od lat apolityczna, to znaczy każda partia broni go, nie bacząc na koszty. Nie ma nic patriotycznego w promocji węgla. Nie ma nic patriotycznego w zatruwaniu POLAKÓW. Nie ma nic patriotycznego w degradacji środowiska.

Comments

comments

Tags: , , , , ,


About the Author

Na co dzień pracuje w Better Horizons pomagając narodom się porozumieć:-) Kiedy nie pracuje, pomaga innym zrozumieć dlaczego energia odnawialna jest przyszłością i jaką frajdą jest prowadzenie samochodu elektrycznego. Samozwańczy redaktor portalu cleantechnica.pl



Leave a Reply

Back to Top ↑